Strefa marek
Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza

EAN:

9788380496866

Wydawnictwo:

Rok wydania:

2018

Oprawa:

broszurowa

Format:

13,3x21,5 cm

Strony:

304

Cena sugerowana brutto:

34.90zł

Stawka vat:

5%

Bez prawa zwrotu
Osoby dramatu: nagrodzony policjant, który zakatował trzynastolatka, bezduszny komornik, opętana manią regulaminową dyrektorka szkoły, przez którą jedna z nauczycielek popełnia samobójstwo, seryjny gwałciciel zidentyfikowany na podstawie próbki DNA, strażacy, którzy zamiast gasić podpalają, księża i rodzice, którzy minęli się z powołaniem, i emerytowani strażnicy więzienni oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości. Miejsca: poligon NATO, z którego okolica nie ma żadnych korzyści, sanatoria w Kołobrzegu uwielbiane przez Szwedów. Sprawy: zwłoki topielca, którego nikt nie chce pochować, wojny kibiców z policją, podejrzane układy w mieście, rolnicze protesty. Słowem: Polska po '89 widziana z Pomorza.
Stąd kraj wygląda zupełnie inaczej niż z perspektywy błyskawicznie rozwijającej się stolicy, a splot zdarzeń i ludzkich losów to materiał na niejeden film . Biliśmy się za swoje wiejskie krzywdy, oni za swoje. Za bezrobocie. Za upadłe PGR-y. Za brak zasiłków. Za biedę mówi jeden z bohaterów, streszczając historię wielu mieszkańców Polski B, która gorzej niż reszta kraju zareagowała na transformację ustrojowo-ekonomiczną.
Większość tekstów zamieszczonych w tomie powstała pod koniec lat dziewięćdziesiątych, a mimo to ma się wrażenie, że czytamy o sprawach, które dzieją się na naszych oczach. To zasługa znakomitego pióra autora, żywiołowo nakreślonych portretów, ale także porażającej aktualności tematów. Część spraw wciąż odbija się echem, a prawo i instytucje nadal są niewydolne lub bezsilne wobec ludzkich problemów.
Cezary Łazarewicz zabiera nas w podróż po kraju, który nie ma początku ani końca i za nic nie chce się dać wcisnąć w ramy czasu. To Polska uniwersalna jak tabletka na każdą dolegliwość. Ale autor bólu nie koi, lecz umiejętnie dawkuje go na przemian ze śmiechem, łzami i zaskoczeniem. Tylko Łazarewicz potrafi zaciągnąć czytelnika na wysypisko śmieci i pozostawić w zdumieniu, gdy okazuje się, że to największy prezent od NATO. Polska Łazarewicza nie mówi, ale wyje wszystkimi namiętnościami. Marcin Kącki