Strefa marek
I otwarły się kominy niebios

EAN:

9788372228246

Wydawnictwo:

Data premiery:

2026-03-05

Rok wydania:

2026

Oprawa:

broszurowa

Format:

147x32 mm

Strony:

446

Cena sugerowana brutto:

75.90zł

Stawka vat:

5%

Nowość

Jadwiga Mizińska oprócz dużego dorobku naukowego posiada także duży dorobek pisarski. Jej książki skierowane są do ludzi ceniących refleksję, namysł, lubiących zobaczyć piękno życia w nieoczywistych jego przejawach. Do Jej powieści, które można określić jako cykl filozoficznoautobiograficzny, należą m.in.: Duchy domu (Lublin 2006), Od cudu (Częstochowa 2011), Żuńczyk (Lublin 2014), Ocalona Atlantyda (Lublin 2018). Czytając te utwory, czytelnik zaczyna zastanawiać się nad otaczającą go rzeczywistością, nad relacjami z innymi ludźmi, nad odpowiedzialnością za swoje dzieje, a przede wszystkim nad sposobem, w jaki tworzy i pielęgnuje swoje wspomnienia. Czy pamięta siebie jako ofiarę "traumatycznych wspomnień dzieciństwa" i wystawia światu, w dorosłym życiu, rachunek za nieudane dzieciństwo, młodość i stracone szanse? Czy pamiętając "ból dzieciństwa", znajduje w sobie tyle siły i mocy, by ujrzeć w otaczającym świecie, w ludziach (przynajmniej niektórych) tyle dobra, by zacząć patrzeć na świat z mądrością doświadczonego i myślącego człowieka?

Te książki z owego "nienaukowego" cyklu tworzą pewną całość, w której Autorka zawarła osobiste wspomnienia i poprzetykała je filozoficznymi refleksjami. Z każdym ze swoich czytelników dzieli się mądrością zakorzenioną w wiedzy zarówno tej naukowej, filozoficznej, jak i tej życiowej wynikającej z własnych doświadczeń. Podczas lektury tych książek rodzi się w czytelniku pewne zawstydzenie, że - pozwalając sobie na pewne trywialne upraszczanie rzeczywistości - nie potrafi patrzeć na ten świat z miłością. Nie z tą egzaltowaną, ale z tą mądrą, ironiczną, zdystansowaną wobec otoczenia i samego siebie, wybaczającą, szukającą dobra oraz nieoczywistego piękna w tym, co nas otacza. A przede wszystkim w ludziach, z którymi przyszło mu się spotkać.

Podobne odczucia powracają podczas lektury "I otwarły się kominy niebios". Tytuł nawiązuje do opisu w Księdze Rodzaju (7,11) początków biblijnego potopu. Stanowi twórcze przetworzenie frazy określającej źródła pierwszego kataklizmu, który z woli Stwórcy ogarnął całe dzieło stworzenia (w ujęciu Biblii Tysiąclecia fragment ten ma postać: "[...] i otworzyły się upusty nieba"). Wybór takiej formuły tytułu wskazuje na doniosłość zarówno osobistych (miłość znaczona cierpieniem i śmiercią najbliższych), jak i ogólnoludzkich (pandemia COVID19) doświadczeń w całym strumieniu istnienia, odmieniających sposoby myślenia, działania i przeżywania rzeczywistości.

Książkę tę można określić jako literacka spowiedź człowieka próbującego pojednać się ze wspólnotą zarówno przeszłą, jak i współczesną.

Autorka, w jednej ze swoich książek, z charakterystyczną dla siebie skromnością określa siebie mianem "prostego wyrobnika słowa". Nie jest to jednak prawda. "Prosty wyrobnik" nie potrafiłby z taką mądrością pisać o sprawach bardzo trudnych. Autorka podejmuje bowiem temat, który wymaga nie tylko odwagi intelektualnej, ale i duchowej - mierzy się z cierpieniem, chorobą, stratą najbliższej osoby, a także z demonami, które naznaczyły jej życie: demonami wyborów dokonywanych w PRL-u, demonami przemian ustrojowych, obyczajowych, technologicznych...

Spowiedź, zarówno w wymiarze religijnym, jak i szerszym, metaforycznym, to czas namysłu, czas spotkania z samym sobą. To czas uznania własnej słabości i konfrontacji z prawdą o sobie. I w tym czasie trzeba zdobyć się na wysiłek, aby oderwać się od codziennych zmartwień i problemów, oderwać się od "soszial midiów", aby w ciszy wsłuchać się w siebie, tak do głębi, bez upiększających kłamstw, bez wygodnych przemilczeń, bez bezpiecznych usprawiedliwień, bez litości dla kreowanego dla potrzeb codzienności własnego "idealnego" wizerunku. To czas, aby odważyć się stanąć oko w oko z prawdą o samym sobie.