EAN:
9788383252483
Autor:
Wydawnictwo:
Data premiery:
2026-05-28
Rok wydania:
2026
Oprawa:
broszurowa
Format:
300x230 mm
Cena sugerowana brutto:
65.00zł
Stawka vat:
5%
Podczas gdy awangardowy poeta Blaise Cendrars powiada, że ludzie używają telegrafu, by "mówić sobie gówno z wszystkich zakątków świata", psychoanalityk Dominique Laporte w swojej książce sprzeciwia się utożsamianiu tytułowego "gówna" z "niczym", czymś niewiele wartym, z "pustym znakiem". Ludzie od wieków na przemian bawią się z gównem w chowanego, śmiejąc się przy tym jowialnie lub nerwowo, oraz zaprzęgają gówno do najpoważniejszych celów: przypisują mu właściwości użyźniające i medyczne, wtłaczają je w reżimy: feudalne, kapitalistyczne i totalitarne. Laporte w Historii gówna umiejętnie łączy wybrane wątki psychoanalityczne z historią pojmowaną jako "archeologia dyskursu", tworząc w rezultacie świetną pracę antropologiczną. Pokazuje, skąd wzięło się skojarzenie poziomu cywilizacji ze stanem toalet, a także dociera do początków takich wyrażeń jak pecunia non olet czy cloaca maxima. Ujawnia zaskakującą relację między gównem a dyskursem kolonialnym i rasistowskim. Wreszcie - przetyka nosy czytelniczek i czytelników historią perfum i pachnideł. Dodatkowym smaczkiem są zawarte w książce apendyksy z arcyskatodziełami (Quevedo, Swift, Rimbaud). Czytając tę książkę, można się uśmiechać, śmiać, oburzać, a nawet zatykać nos, by na koniec przyznać rację barokowemu poecie katalońskiemu Rectorowi de Vallfogona, iż: czy czarne, brązowe, żółte, białe, nikt nie powie rzeczy śmiałej, że gówno jest szkodliwe, nawet jeśli jest smrodliwe. * Książka ukazuje się w znakomitym przekładzie Piotra Sobolczyka, który opatrzył esej Laporte'a erudycyjnym posłowiem oraz apendyksami prezentującymi istotne europejskie teksty o tematyce fekalnej z różnych epok (Francisco de Quevedo, Jonathan Swift, Arthur Rimbaud). "Gówno wiemy. Ale gówno nas to obchodzi" - tak Piotr Sobolczyk rozpoczyna swoje posłowie do Historii gówna Dominique'a Laporte'a. Pomyliłby się ten, kto w tych zwięzłych zdaniach, dostrzegłby li tylko żart. Ujmują one raczej kłopot, który mamy z ekskrementami i który próbujemy ukryć, wybuchając śmiechem.